• Długie,  Obserwowanie

    Nie-znaj-o-my

    Ból pełzł po kręgosłupie. Wolno i nieustępliwie. Milimetr po milimetrze. Rozsmarowywał się po skórze jak dobrze rozpuszczone masło. Swoją tłustą konsystencją pokrywał skórę pleców. Przylepiał się i namaszczał jednocześnie. Dawno już nie była w kościele. Skąd więc to skojarzenie z namaszczeniem? Olejem chorych? Olejem krzyżma? Próbowała stać prosto, mimo że ból ciągnął ją w dół niczym kamień uwieszony na sznurze lnianym u szyi. Siłą woli utrzymywała kręgosłup w pionie. Mężczyzna przed nią na taśmie położył kilka piw oraz mięso o jaskraworóżowym kolorze poprzecinane białymi przestrzeniami. Różowa mapa martwego życia. Czarna taśma ruszyła do przodu a zielone butelki turlały się w przeciwną stronę. Zatrzymywał je opór mięsa obleczonego w plastik. Poruszały…

  • Krótkie,  Pisanie

    To zaraźliwe…

    Są takie dni, w których świat aż skrzy się pięknem. Kłosy pomalowane słońcem. Zazielenione od dołu. W fazie dojrzewania. Kołyszące się między trawami na wietrze. Wiatr głaskał je miękką dłonią. Na trawniku, w środku miasta. Bielone ściany punktu pobrań. Młoda kobieta za blatem, który przesłania jej całą sylwetkę. Nad oczami kreski nadające jej tajemniczego charakteru. Uśmiechnięta, rzeczowa. Skanuje to pomieszczenie wzrokiem szukając ulotek, które można byłoby z fascynacją przeczytać. Zawsze mnie intrygują te ulotki o wszystkim. Tak ulotne jak sama ich nazwa. Inna piękna, młoda kobieta wychyla głowę z gabinetu i zaprasza mnie do środka. Po lewej stronie leżanka, na której znajduje się wyciągnięta sylwetka kobiety. Zauważam żółty sweterek i…

    Możliwość komentowania To zaraźliwe… została wyłączona
  • Długie

    Może gdyby…

    Spod kół toczącego się auta wydobywa się chrzęszczenie i chrupanie. Opony poruszając się wolno bezlitośnie rozgniatają śnieg. Droga, którą jedzie przecina las na pół. Wysokie sosny powoli ubierają się w tłuste, zgarbione śnieżne czapy a zielone kępki igieł chowają się pod nimi. Gałęzie zwieszały się coraz niżej jakby wstyd przed czymś albo kimś kazał im się giąć do samej ziemi. Przednia szyba samochodu nakrapiana była wielkimi pozlepianymi płatkami. Nienawidził zimy. Nienawidził tej substancji przechodzącej samą siebie w kształtach i konsystencji. Tego jak wpadała w nos i oczy. Ukłucia śnieżynek na ciepłej skórze były jak wbijanie igły. Te walające się pod stopami zamarznięte gluty, śliska ścierkowata breja. Wszystko zimą atakowało i…

    Możliwość komentowania Może gdyby… została wyłączona
  • Dialogi,  Długie,  Fenek

    Smutek

    Fenek zasnuł się smutkiem jak niebo zasnuwa się chmurami tuż przed burzą. To był ciężki tydzień. Tydzień nabrzmiały od rozstań z tym, co wydawało się ważne. – Jenocie… – smutek powlekał każde słowo tak szczelnie, że serce Jenota pomarszczyło się jak rodzynka – Tak? – Jenot spojrzał z uwagą na swojego przyjaciela. Zamienił się w oczekiwanie. – Boję się, że wszystko z czym się pożegnałem zostawi we mnie wielkie jeziora nieobecności. – Może przez chwilę tak być. Skoro mówisz o jeziorach Fenku… – tutaj Jenot zawiesił głos i spojrzał z uwagą na przyjaciela. Pogłaskał tym spojrzeniem futerko Fenka, otulił nim jego smutne oczy. – Co z nimi? – pytanie zawisło…

    Możliwość komentowania Smutek została wyłączona
Share via
Copy link
Powered by Social Snap