Fenek

  • ||

    Smutek

    Fenek zasnuł się smutkiem jak niebo zasnuwa się chmurami tuż przed burzą. To był ciężki tydzień. Tydzień nabrzmiały od rozstań z tym, co wydawało się ważne. – Jenocie… – smutek powlekał każde słowo tak szczelnie, że serce Jenota pomarszczyło się jak rodzynka – Tak? – Jenot spojrzał z uwagą na swojego przyjaciela. Zamienił się w…

  • |

    Bez kształtu.

    Jak co tydzień w sobotę jedli wspólne śniadanie. Siedząc naprzeciwko siebie przy drewnianym stole podawali sobie dżem wiśniowy z łapki do łapki, aby szczelnie pokryć nim potem wszystkie kwadraciki na gofrach. Każdy z nich bez wyjątku, aby żaden nie poczuł się opuszczony. – Jenocie… – zaczął Fenek i zawiesił nóż nad gofrem spoglądając na słoje…

  • Bez sensu.

    Rzeka płynęła przed nimi wolno. Siedzieli na piaszczystym uskoku przy małej wydeptanej przez okoliczne zwierzęta plaży. Machając nogami. Siedzenie bez machania nogami to nie jest właściwie siedzenie. – To bez sensu… – westchnął Fenek. – Co jest bez sensu? – No to, że nie wiem, dokąd zmierzam. – Teraz akurat siedzisz i patrzysz na rzekę…